Gruba - Natalia Rogińska

O książce w Kolporter.pl:
Przeczytaj fragment:
Grubym wszędzie jest miękko. Otulina z tłuszczu działa jak anatomicznie dopasowana poduszka i nawet na niewygodnych siedzeniach w autobusie pozwala czuć się komfortowo. Nic nie uwiera, nic nie gniecie. Tylko sprzączka od stanika wrzyna się w ciało, ale z czasem zaczynasz ją ignorować.
Wiele rzeczy musisz nauczyć się ignorować. Spojrzenia kobiet, które traktują cię jak przestrogę przed zjedzeniem nadprogramowej ilości kalorii. Brak spojrzeń mężczyzn, którzy mają cię za istotę aseksualną. Ignorujesz też nowe kolekcje ubrań w sklepach, bo wiesz, że nie są dla ciebie. Ignorujesz słowa, które wykrzykują dzieci na twój widok. Ignorujesz przestrogi lekarzy. Ignorujesz promienie słońca. Ignorujesz własne odbicie w lustrze.
Ignorujesz problem.
Babcia twierdziła, że wydatny brzuch i masywne uda to kobiece kształty.
– Głupia jesteś? Będziesz mi mówić o kobiecych kształtach u ośmiolatki?! – mówiła moja matka, która zazwyczaj nazywała rzeczy po imieniu, tylko do mnie zwykła wołać „Fałdo” albo „Krowo”, choć na imię mam Magda.
Potem, jak w wieku dziewięciu lat ku zaskoczeniu wszystkich zostałam miesiączkującym dzieckiem, czyli biologicznie rzecz ujmując kobietą, mama nadal nie nazywała mojego biustu i bioder kobiecymi kształtami, a do mnie zwracała się per „Jej Zwalistość”.
A babcia, która była kobietą o sylwetce jak chudy i długi cień późną godziną, cały czas komplementowała moje krągłości, których z każdym rokiem przybywało.
– Wyrośnie! – mówiła do mamy, gdy ta biła mnie po rękach, ilekroć sięgałam po coś do jedzenia.
– Wyrośnie, owszem… Z rozmiaru czterdzieści cztery do końca tego roku!
Babcia całowała mnie w czółko na dobranoc i życzyła słodkich snów, a mama odmawiała mi wszelkiej słodyczy, nawet we śnie.
Mój przystanek. (Czytaj dalej… »)










